Nie ma rzeczy niemożliwych

Jestem pod wrażeniem. Jestem pod wrażeniem tego, co życie mi zsyła. Naprawdę zaczynam rozumieć, czym jest moc i potęga wiary, oczekiwania i nadziei. Jest jednak jeden warunek by móc się tego doczekać. Trzeba pokonać. Trzeba pokonać siebie i swoje słabości.
Po raz kolejny oglądając film „Boska Interwencja” rozumiem coraz więcej. Za każdym razem rozumiem coraz więcej. I w tym rozumieniu jest radość. Prawdziwa radość. Posłuchaj, co powiedział trener Taylor do swoich zawodników. Po prostu posłuchaj...

„Za jakieś pięć minut wyjdziemy na rozgrzewkę.
Chcę powiedzieć dwie rzeczy.
Po pierwsze, kocham was i jestem z was dumny.
Nie zamieniłbym tego sezonu na nic w świecie.
Po drugie, zagracie z największą drużyną, z jaką kiedykolwiek się zmierzyliście.
Są silni, szybcy i niepokonani.
Jak dotąd.
Ale pamiętajcie, dokąd Bóg nas doprowadził.
Pamiętajcie, jak ciężko pracowaliście.
Nie mieliśmy mieć zwycięskiego sezonu, ale mamy.
Nie mieliśmy przejść do playoffów, ale przeszliśmy.
Nie mieliśmy tutaj być, ale jesteśmy.
Więc jeśli cokolwiek w was mówi, że szkoda waszego zachodu, odrzućcie to.
Bo kiedy tu stoję, wierzę, że jak długo czcimy Boga, nic nie jest niemożliwe.
Nic.
Dajcie z siebie wszystko dla Boga.
Czy wygramy, czy nie, dostarczymy Bogu chwały.
A teraz...
Kto pójdzie ze mną walczyć z Olbrzymami?”

Potężna moc drzemiąca w każdym z nas czeka na to by ją obudzić. Tą mocą jest Bóg. Jest to ta część Jego, która czyni z nas jego dzieci. Obudzenie tej mocy jest możliwe dzięki prawdziwej wierze. Wiara w boską moc, która działa przez nas czyni z nas samych Gigantów. Nie musimy szukać daleko. Nie trzeba szukać niczego daleko, nie trzeba zagłębiać się specjalnie w treści ezoteryczne, czy okultystyczne.
Ludzie pragną spełnienia. Pragną spełnienia marzeń, celów, dla siebie, dla bliskich, dla dzieci, rodziny, znajomych, na pokaz. A gdyby tak nieco zmienić adresata naszego życia? A gdyby zrobić tak samo jak główny bohater filmu „Boska Interwencja”? Gdyby wszystko, co tylko robimy ofiarować Bogu? Co wtedy się stanie, jak zaczną się układać nasze sprawy? Jeśli założymy, że nieważne jest to, czy wygramy, czy przegramy, a jedynie oddamy wszelki wynik naszych działań w Jego ręce, co się wtedy stanie? Jeśli niezależnie od tego czy będzie nam dobrze, czy źle będziemy czcić Boga na swój sposób chwaląc jego imię i to, co nam zsyła? Co się wtedy stanie?

Szukamy szczęścia błądząc po życiowych zakrętach nie dostrzegając, że cały potencjał może być uwolniony dzięki naszej postawie opartej na wierze w dobrego, kochającego Boga, który pomoże nam zawsze, czasem zsyłając deszcz i burze, tak byśmy wiedzieli, co robimy nie tak, a czasem pomagając świecić Słońcu, które dostarczy nam ciepła i światła.
„Z Bogiem nie ma rzeczy niemożliwych” – z tym przesłaniem ludzie nie tylko w filmach stają na szczycie świata. Pytanie tylko czy chcemy w to uwierzyć. Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje jednocześnie nasz osobisty poziom wiary. Jak jest silna, jak mocna. Jak mocni i silni potrafimy być my.
Każdy z nas walczy ze swoimi Olbrzymami, których musi pokonać na drodze do Sukcesu. Pokonanie ich graniczy czasem z cudem. Wierzę w cuda i dlatego doświadczam ich. Wierzę, że z Bogiem wszystko jest możliwe. Po prostu wierzę...

„...KAŻDE TCHNIENIE ŻYCIA MA SWĄ MOC
KAŻDA KROPLA ROSY MOŻE ZMIENIĆ CAŁY LOS...”

fragment piosenki „Wysłany list” zespołu P.T.M.